wtorek, 11 grudzień 2007

Kragmortha nieco inaczej.

Jaka jest Kragmortha każdy wie, ale jeśli nie, to posłuchajcie.

Dawno, dawno temu żył był sobie mag nad magami (taki arcymag po prostu) Rigor Mortis. Znany był on w świecie z wyśmienicie działających, jednakowoż bardzo skomplikowanych zaklęć. Aby wymyślić i sprawić by takie zaklęcie funkcjonowało (i to bez skutków ubocznych), potrzebna oczywiście bezwzględna cisza i spokój. I tu pojawia się pewien szkopuł – Arcymagowi „pomaga” tabun irytujących goblinów, które pod pretekstem sprzątania biblioteki wścibiają nosy we wszystkie kąty. Rigor Mortis to postać nad wyraz opanowana, jednakże i jego cierpliwość ma swoje granice, a wtedy ... biada zielonym pokurczom.

I to my właśnie wcielamy się w rolę zielonych wszędołazów. Łazimy sobie po bibliotece arcymaga i staramy się skraść najcenniejsze woluminy. Ale uwaga, jeśli tylko nie będziemy wystarczająco ostrożni i padnie na nas przeszywający wzrok Rigora Mortisa, poniesiemy tegoż konsekwencje ...
A krzywe spojrzenie mrocznego pana może być baaardzo uciążliwe :-/

* * *

Figurki, których tu użyłem pochodzą z bitewnego Warhammera, zaś elementy dekoracji – szafki, skrzynie, stoły itd. z gry planszowej Hero Quest.

Pierwotnie figurki malowałem z myślą umieszczenia ich zdjęć w recenzji mojego przyjaciela Adama „Folko” Kałuży w 3 numerze Świata Gier Planszowych. Niestety po konsultacji doszliśmy do wniosku, że po wydrukowaniu w czerni i bieli i tak nie wniosą niczego nowego w całokształt artykułu. Tak więc figurki powstały, zdjęcia w czasopiśmie nie, ale skoro już są, to może dam im szansę by padł na nie wzrok inny niż ten Rigor Mortisa ;-)

[jeśli chcesz obejrzeć zdjęcie w większym rozmiarze, kliknij na nie]








0 komentarz(y):