Jaka jest Kragmortha każdy wie, ale jeśli nie, to posłuchajcie.
Dawno, dawno temu żył był sobie mag nad magami (taki arcymag po prostu) Rigor Mortis. Znany był on w świecie z wyśmienicie działających, jednakowoż bardzo skomplikowanych zaklęć. Aby wymyślić i sprawić by takie zaklęcie funkcjonowało (i to bez skutków ubocznych), potrzebna oczywiście bezwzględna cisza i spokój. I tu pojawia się pewien szkopuł – Arcymagowi „pomaga” tabun irytujących goblinów, które pod pretekstem sprzątania biblioteki wścibiają nosy we wszystkie kąty. Rigor Mortis to postać nad wyraz opanowana, jednakże i jego cierpliwość ma swoje granice, a wtedy ... biada zielonym pokurczom.
I to my właśnie wcielamy się w rolę zielonych wszędołazów. Łazimy sobie po bibliotece arcymaga i staramy się skraść najcenniejsze woluminy. Ale uwaga, jeśli tylko nie będziemy wystarczająco ostrożni i padnie na nas przeszywający wzrok Rigora Mortisa, poniesiemy tegoż konsekwencje ...
A krzywe spojrzenie mrocznego pana może być baaardzo uciążliwe :-/
Figurki, których tu użyłem pochodzą z bitewnego Warhammera, zaś elementy dekoracji – szafki, skrzynie, stoły itd. z gry planszowej Hero Quest.
Pierwotnie figurki malowałem z myślą umieszczenia ich zdjęć w recenzji mojego przyjaciela Adama „Folko” Kałuży w 3 numerze Świata Gier Planszowych. Niestety po konsultacji doszliśmy do wniosku, że po wydrukowaniu w czerni i bieli i tak nie wniosą niczego nowego w całokształt artykułu. Tak więc figurki powstały, zdjęcia w czasopiśmie nie, ale skoro już są, to może dam im szansę by padł na nie wzrok inny niż ten Rigor Mortisa ;-)



0 komentarz(y):
Prześlij komentarz